A & K – WESELE W “PAŁAC I FOLWARK GALINY”

 

Kiedy wskazałem palcem na mapie Pałac i Folwark Galiny jako miejsce reportażu, nie przypuszczałem w tamtej chwili, że to będzie  jeden z moich wyjazdowych, ulubionych dni w roku. Nie dlatego, że miałem okazje fotografować w miejscu, które przypadło mi do gustu,  tylko głównie temu, że poznałem totalnie prawdziwych, serdecznych i kochających się ludzi.  Czułem się przy nich jak przy kimś naprawdę bliskim. Już na samym początku, nie mogłem pozwolić sobie na to, żeby przygotowania pary wykonać wewnątrz. To byłby grzech. Pogoda sprzyjała, było wręcz pięknie, okoliczności przyrody rozpieszczały, bez większych problemów spontaniczny pomysł został zaakceptowany. Ich pierwsze spotkanie, miało miejsce na zapleczu w ogrodzie, pełne uczuć i szklanych oczu Agnieszki, jak ja kocham te obrazki. Ten moment kiedy para widzi się w strojach ślubnych po raz pierwszy na żywo. Mógłbym to robić w kółko, serio. Po raz kolejny tego dnia utwierdziłem się, że mam najpiękniejszy zawód świata i nie zamierzam tego zmieniać !!

 

ŚLUB W GALINACH

 

Ciekawym akcentem, był dawno nie spotykany przeze mnie, przejazd pary młodej bryczką, który nadał całości trochę sielskiego klimatu.  Ślub odbył się, można powiedzieć na miejscu, bo od  przygotowań i sali weselnej było naprawdę niedaleko. Uroczy, żółtawy, gotycki kościółek, wybudowany w XIV wieku, który mile zaskoczył mnie swoim ciepłym wnętrzem. Zwróćcie uwagę na “klatki” z samej przysięgi małżeńskiej, nie trzeba się dobrze przyglądać, żeby zrozumieć moje wcześniejsze spostrzeżenia na temat uczuć…

 

WESELE NA MAZURACH

 

Na weselu nie zabrakło niczego, goście nie schodzili z parkietu, a Kuba dotykał sufitu rękoma i widać, że mu się to podobało. Kapela dawała czadu non stop, więc miałem co robić cały wieczór, nudno nie było! Mazury są fajne, chce się tam wracać. Jeśli przepadasz za tym miejscem na mapie, tak samo jak ja, to zapraszam na totalnie inny wpis z miejsca opodal – SESJA RODZINNA NA MAZURACH.

 

 

Privacy Preference Center