INTYMNA SESJA W ŁÓŻKU

 

…to już ostatnia, czwarta przygoda z Anią i Robertem, którą nazwałem “intymna sesja w łóżku”. Dlaczego intymna, bo jak sama nazwa wskazuje, zaczęła się od porywających wygłupów w łóżku. Taką sesję można potraktować jako sesję narzeczeńską. Czy też indywidualną sesję, która pokazuje miłość, spontaniczność, jak i szaleństwo dwojga zakochanych osób. Można ją wykonać przed ślubem, po ślubie…kiedykolwiek. Sesja jest dedykowana dla par, które myślą “trochę” inaczej jak cały nasz internet podpowiada. Ponieważ w gruncie rzeczy, w tego rodzaju reportażu chodzi o to, aby łamać zasady, nie kierować się tym, co rozsądek nam podsuwa, tylko puścić wodze wyobraźni. Dać się ponieść fantazji!!!

 

INTYMNY ŚWIAT DWOJGA ZAKOCHANYCH

 

Poniższa historia pokazuje efekt, który chodził mi po głowie od dawna, czyli intymnej sesji w łóżku. Wejść do intymnego świata dwojga zakochanych. Wykrzesać z kilku ujęć historię i pokazać, że w ognisku domowym, dzieją się również “magiczne” sytuacje, czy też ulotne chwile, które później wspominacie cały dzień. Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek wykonam taki reportaż fotograficzny wypełniony po brzegi humorem, gdzie schowacie się pod prześcieradło i skryjecie swą miłość przed całym światem, gdzie tylko ja będę świadkiem Waszych uczuć.

 

SESJA NARZECZEŃSKA

 

Ojjj, jak miło wracam do kadrów z tego reportażu, jest on na tyle wyjątkowy od wcześniejszych przygód, czyli sesji ślubnej Verdens Ende, czy też sesji narzeczeńskiej Trollfoss. Ponieważ w tego rodzaju intymnej sesji, postanowiłem, rozwinąć swój świat kadrów z użyciem dwóch aparatów fotograficznych, a każdy z innej epoki. Głównym z nich był aparat na klisze marki Porst. Uwielbiam go, za prostotę, ponieważ po każdej przemyślanej “klatce”, musisz ponownie naciągnąć spust migawki. Efekty zobaczysz dopiero po paru dniach, kiedy w ciemni wywołasz negatyw. Przez taką “magię” rzadko kiedy rozstaje się z nim. Drugim aparatem uzupełniającym kadry, był canon, typowa lustrzanka. Dzięki takiemu zestawieniu, miałem “twardy” orzech do zgryzienia, ponieważ musiałem połączyć dwa różniące się od siebie “klimaty” zdjęć. Już na początku wiedziałem, że cała “ta” historia zapisana na kliszy jak i cyfrowo, będzie zarysowana w odcieniach szarości.

 

…a może ktoś z Was skusi się na intymną sesje pod prysznicem, albo w wannie. Pamiętajcie o tym, aby puścić wodze wyobraźni!!!

 

 

 

Privacy Preference Center